Sherlock Holmes z trisomią

08.05.2018

Sherlock Holmes z trisomią

Robert prowadzi biuro detektywistyczne. Nie jest łatwo być jedynym w kraju prywatnym detektywem w z zespołem Downa.

Norweski, kryminalny komediodramat z 2013 roku „Detektiv Downs” nakręcił Bård Breien. Główny bohater filmu to 28-letni Robert Bogerud (Svein Andre Hofsø). Prowadzi on, bez większych efektów, żeby nie powiedzieć żadnych, jednoosobową prywatną agencję detektywistyczną. Ciągle czeka na swoją szansę - prawdziwe zlecenie.

Wprawdzie klienci pojawiają się w jego biurze, ale gdy tylko Robert zdejmuje kapelusz detektywa, przyszli zleceniodawcy biorą nogi za pas.

Wygląda na to, że zespół Downa nie jest mile widziany przy jego profesji. Nawet ojciec Roberta, prawdziwy policjant śledczy powątpiewa w zdolności syna.

To co czyni Roberta wyjątkowym, to nie fakt, że ma zespół Downa, ale empatia. To ona ma mu posłużyć do rozwiązywania skomplikowanych, kryminalnych zagadek. To na niej będzie polegał, gdy pewnego dnia w jego biurze zjawi się tajemnicza kobieta, która prosi go o pomoc. Okazuje się, że zaginął jej mąż, były mistrz świata w łyżwiarstwie, Olav Starr. Rodzina obawia się najgorszego.

Z czasem okazuje się, że zatrudnienie detektywa z zespołem Downa ma być tylko przykrywką i ma na celu uspokojenie starszej pani – niedołężnej matki porwanego. Fajtłapowaty, niekompetentny Bogerud wydaje się być idealną ofiarą.

Ten jednak szybko pokazuje swoją niekonwencjonalną metodę działania. Przebiera się za zaginionego i kontynuuje jego życie od momentu jego zniknięcia, krok po kroku odkrywając rodzinne sekrety.

Z trenczem i w kapeluszu, Svein Andre Hofsø, wygląda niczym Humphrey Bogart i Sherlock Holmes w jednym, a stylistyka ze starych, dobrych filmów noir dodaje smaczku. Detektyw z trisomią lubi pociągnąć z piersiówki, a jeszcze bardziej zapalić. Szlaja się po spelunach i ciemnych zaułkach, a potem skacowany budzi  z głową opartą o biurko.

Jak to w porządnych filmach bywa, na koniec okazuje się, że detektyw Bogerud nie jest tak głupi jak wszyscy myśleli.

Aby dobrze wypaść w „Detective Downs” Hofsø przez rok przygotowywał się do roli (wcześniej pojawił się jeszcze w amatorskim filmie zrealizowanym przez jego brata i siostrę).

Opłaciło się. Hofsø zdobył nagrodę dla najlepszego aktora na festiwalu filmowym Fantastic Fest, a krytyk filmowy Eric D. Snider, napisał o „Detektive Downs”: „To z pewnością najbardziej serdeczny i mądry, norweski film o detektywie z zespołem Downa, jaki kiedykolwiek widziałem”.

 

Aktor  i reżyser filmu Breien wystąpili również w BBC World News. Na pytanie prowadzącego Jona Sopela skąd wziął się pomysł na film, Breien wyznał: - Miałem dość zwykłej rutyny detektywistycznej. Powiedziałem, że jeśli kiedykolwiek nakręcę film o detektywie, to będzie miał zespół Downa.

Reżyser nie ukrywał też, że słyszał wiele „ostrzegawczych” głosów, że tworzenie takiego filmu jest w złym guście, ale on wiedział jakiego chce efektu: stworzenia pięknej i jedynej w swoim rodzaju postaci.

I to też udało się. Artysta, pracownik Nordisk Film ShortCut w Oslo, Dylan Hopkin na swojej stronie napisał o reżyserze, że ten „stworzył wyjątkowy wszechświat, zawierający klasyczny dramat, z dużą ilością fajnej komedii, niepodobny do niczego, co widział wcześniej. Ten film wcale nie jest niewygodny. To bardzo zabawne i pełne szacunku podejście do osób z zespołem Downa”.

 

 

Oficjalny zwiastun:

https://www.youtube.com/watch?v=D57DfWBaGh4

 

https://www.youtube.com/watch?v=Te0X6L9yQMU

(i zwiastun z czeskimi napisami)

 

Zdjęcia:

https://www.imdb.com/title/tt2565306/

 

Judyta Sierakowska