06.09.2020 Spacer "Pożegnanie wakacji"

06.09.2020

Lato kojarzy nam się z wyjazdami, szumem wody i plażowaniem. Okazuje się, że nie trzeba wyjeżdżać z Warszawy, by znaleźć takie „wakacyjne” miejsca. A przy odrobinie szczęścia, można spotkać prawdziwego kapitana, który zabierze nas w rejs swoją łódką!

Lato kojarzy nam się z wyjazdami, szumem wody i plażowaniem. Okazuje się, że nie trzeba wyjeżdżać z Warszawy, by znaleźć takie „wakacyjne” miejsca. A przy odrobinie szczęścia, można spotkać prawdziwego kapitana, który zabierze nas w rejs swoją łódką!

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy na Gocławiu, nad Jeziorem „Balaton”.

Jezioro „Balaton” to sztuczny zalew położony między ulicami Kapelanów Armii Krajowej, a Abrahama. Powstał w 1925 r. Ma powierzchnię 2,6 ha., długość 250 m, szerokość 50 m i głębokość 2-3 m. Posiada połączenie z systemem wodnym Parku Skaryszewskiego.

Swoją nazwę nosi od 2010, kiedy nazwano go tak na cześć węgierskiego „morza”. Rosną w nim szuwary i grążele żółte. Żyją (podobno) cierniki, płocie i liny. A na brzegu przeciąga się „Niezależny Kot Cyryl” (w formie rzeźby odsłoniętej w 2011 roku).

Jezioro otaczają bloki 60-tysięcznego osiedla Gocław-Lotnisko, powstałego według projektu Tadeusza Mrówczyńskiego. To pierwsze osiedle w stolicy, którego projekt był tematem międzynarodowego konkursu architektoniczno-urbanistycznego.

Jeszcze w połowie lat 70-tych było tu rekreacyjno-sportowe lotnisko! Jego śladem są dziś nazwy osiedli (Orlik, Wilga, Iskra, Jantar) oraz ulic (Samolotowa, Horbaczewskiego, Dedala, Orlego Lotu, Polskich Skrzydeł, Awionetki RWD, Meissnera).

Z Gocławia pojechaliśmy do Wawra, w okolice ulic Romantycznej i Rychnowskiej.

„Wawer wita Wisłę w Warszawie”, to hasło promocyjne największej dzielnicy Warszawy. I rzeczywiście, od 2016 roku można podziwiać Wisłę na pięknej piaszczystej „Plaży Romantycznej”. To doskonałe miejsce odpoczynku na łonie przyrody. W sezonie letnim między Plażą a dzielnicą Wilanów kursuje prom pieszo – rowerowy „Inna bajka” Fundacji „Wisła Warszawie”.

A na promie czekał na nas prawdziwy kapitan, który zabrał nas swoją łodzią w krótki rejs po królowej polskich rzek.