PL / EN

Projektownik

23.08-01.09 Wycieczka: Perły Bałkanów- Czarnogóra i Albania

26.08.2019

Razem z biurem podróży EBG Travel wyruszyliśmy na wycieczkę do Czarnogóry i Albanii!

Zadar to pierwsze miasto, które pojawiło się na trasie naszej wycieczki. Obecnie Chorwackie, ale w swojej około 2500 – letniej historii znajdowało się pod panowaniem rzymskim, bizantyjskim, weneckim, habsburskiej Austrii i włoskim. Każda epoka i każda kultura zostawiały po sobie architektoniczne ślady i miasto jest klasycznym przykładem „bałkańskiego, kulturowego tygla”. Największe ważnie robią pozostałości Starożytnego Rzymu, w tym fragment niby zwykłego chodnika, z tą różnicą, że kamienne płyty liczą ponad 2000 lat. Mimo, że zabytki Zadaru stawiane są na równi z Dubrownikiem i Wenecją to na świecie największą popularność zyskał dzięki produkcji wiśniowo – czereśniowego likieru Maraschino – ulubionego napoju Napoleona. No i oczywiście są słynne wodne organy, które przy nadbrzeżu, w zależności od ruchów morza wydają osobliwe, najczęściej nieskoordynowane dźwięki. Istnieje nawet legenda rozpowszechniana głównie przez polskich turystów, że jeśli któregoś dnia napędzane morskimi falami organy zagrają utwór „przez twe oczy zielone” nastąpi niechybnie koniec świata. Zadar to było mocne uderzenie, uderzenie gorąca. Z chłodnej stosunkowo Polski w klimatyzowanym autokarze przenieśliśmy się na Bałkany, gdzie w lecie 40 stopni Celsjusza nie jest niczym niezwykłym. Oczywiście dla miejscowych. Dodatkową aklimatyzację przeszliśmy w Neum, jedynym mieście w Bośni i Hercegowinie z dostępem do morza. Morze słone i przejrzyste, kamienie gładkie i śliskie. Miasto nie wyróżniało się niczym niezwykłym, budynki to głównie hotele i pensjonaty, a mieszkańcy to głównie… turyści. No i polski ślad – sklepy w niedzielę zamknięte. Po dniu spędzonym w Neum zakotwiczyliśmy w Czarnogórskim kurorcie Dobra Woda. Pensjonat obszerny, właściciele przyjaźni a w pokojach klimatyzacje. Dało się zaobserwować dziwne zjawisko – w nocy temperatura praktycznie nie spada, wyłączysz chłodzenie to pożegnaj sen. Stary Dubrownik to perła architektury, wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Podczas niedawnych konfliktów zbrojnych na Bałkanach został nawet ostrzelany i częściowo zniszczony, ale uszkodzenia udało się naprawić. Na szczęście. Z nowości – w Dubrowniku kręcone były niektóre sceny z serialu "Gra o Tron" Dubrownik odgrywał tam rolę królewskiej przystani – stolicy Westeros. Podobno mieszkańcy strego miasta w większości wyprowadzili się na z góry upatrzone pozycje. Nie mogli znieść natłoku turystów. Pozostałych można podzielić na dwie grupy – tych którzy na zwiedzających reagują agresją i tych, którym jest już wszystko jedno. Duża rolę w starym Dubrowniku odgrywały i nadal odgrywają koty – zjadają szczury i ptaki – zjadają owady. A poza tym w Dubrowniku jak i w ogóle na Bałkanach wszystko dzieje się „polaco” – znaczy się powoli. Budva do głównie nadmorski kurort z gęstwiną mniej lub bardziej (głownie) luksusowych hoteli. W jednym z nich mieszkał sam Richard Burton podczas kręcenia filmu Bitwa nad Neretvą – odtwarzał role samego Josipa Broz Tito. Ale Budva to także stare urokliwe miasto, mniejsze niż Dubrownik ale równie słynne i też filmowe – kręcono tu sceny z „Długich łodzi Wikingów”, a złoty dzwon „głos wszystkich głosów” stoi obok jednej z 5 bram. Jeszcze do niedawna Albania było postrzegana przez większość z nas, jak tajemnicze miejsce, gdzie niewiele osób było, a jeszcze mniej dzieliło się wrażeniami. Tam miał szaleć terror, ciemnota i zacofanie. Trudno uwierzyć, że naprawdę tak kiedyś tam było. Teraz na pewno jest inaczej, Albania to gościnny i bardzo nowoczesny kraj. Po szerokich ulicach Tirany spacerują piękne dziewczyny, krótkie spódniczki, długie włosy i wiele uśmiechu. Nasz przewodnik Dino, polecił obserwować, jak wiele kobiet zauważymy na ulicach stolicy Albanii ubranych w tradycyjne muzułmańskie stroje. Nie zauważyliśmy żadnej. Dino komentował – W Warszawie, czy gdziekolwiek indziej w Polsce zajdziecie więcej Chimarów, Czadorów i Burek niż tutaj. Albania się otwiera na turystów, policjanci przymrużają oczy na łamanie przepisów przez kierowców autokarów, właściciele sklepów z pamiątkami uczą się języków obcych i wszędzie jest sympatycznie. Byliśmy krótko, ale chcielibyśmy jeszcze tam wrócić.